Ciasteczka kawowe według przepisu Olgi Smile
poniedziałek, 14 marca 2016
niedziela, 21 lutego 2016
Wieczór bez kęsa mięsa
Żadne zdjęcie nie odda tych smaków. Żadne slowa nie opiszą tego, jak jestem przejedzona... Bezmięsnymi przysmakami przejedzona. Po kokardkę. Domowe chleby, glutenowe, bezglutenowe, ciasta, kuleczki orzechowe, smarowidła, chilli sin carne, buraczane burgery, buraczane carpaccio. Naleweczek niestety nie spróbowałam, gdyż kierowałam. Przyszło mnóstwo ludzi. Nie wiedziałam, że w okolicy tylu mamy wegetarian w różnym wieku. A jedzonka na wynos zostało jeszcze więcej. Do następnego razu!
wtorek, 12 stycznia 2016
Pragnienia
Na choć częściowe ukojenie pragnień słodyczą, wypróbowałam przepis na wegańskie ptasie mleczko od truetastehunters. Mniam!
piątek, 1 stycznia 2016
Na Nowy Rok
Życzę Ci zdrowia i szczęścia, pomyślności, spokoju myśli i opanowania w czynach, wiary i pewności siebie, radości z każdego nowego dnia, uśmiechu i czułości bliskich. A przede wszystkim, życzę Ci odwagi, by zmieniać się na lepsze, bo jak powiedział Ghandi: "Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie". Bądź tą zmianą, choćby najmniejszą.
W ramach noworocznych postanowień, postanawiam jeść zdrowo, bezmięsnie i próbować nowych smaków. To na początek bezglutenowe wytrawne ciasteczka czekoladowe, które wyszły mi bardziej słone niż słodkie, czekoladowy tofurnik - idealny, migdałowo-lniane krakersy, które przesoliłam, hummus, który od tahini wyszedł za gorzki i smalec z fasoli, który był na tyle smaczny, że już go nie ma...
Ps. Smalec, hummus i tofurnik z jadłonomii, krakersy i ciasteczka z książki "Super Healthy Snacks and Treats" J. Zoe.
środa, 23 grudnia 2015
wtorek, 3 listopada 2015
Najbrzydszy deser świata
Ten smak chodził za mną od kilku dni. The ultimate sweetness. Trufle daktylowe z masłem orzechowym w gorzkiej czekoladzie. Muszę popracować nad estetyką, bo smak już jest niebiański. Przepis tu.
poniedziałek, 26 października 2015
Pierwsze urodziny
Dla uczczenia jubileuszu proponuję coś dla ciała i dla zmysłów: owocowe galaretki od Raw Food Mum, słodkie kulki, budyń z kaszy jaglanej i bananów w wersji choco, pudding ryżowy oraz fasolowe burgery od Szaciłłów ("Karolina OdNowa "). Przepisy soon. Enjoy!
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Smak na ciasto
Dziś rano pierwszy raz od 2 miesięcy zapragnęłam upiec ciasto. Więc uciekłam. Marchewkowe posypane marchewkowym pudrem. Niestety nie zdażyłam jeszcze zrobić nerkowcowego kremu i nie wiem, czy zdążę. Przepis pochodzi z książki Marty Dymek, autorki bloga Jadłonomia. Do tego sok jabłkowo-marchewkowy, niespiesznie wyciśnięty ręczną wyciskarką do soku.
Intensywny to czas ostatnich tego lata wypraw i spotkań. Szczególnie jedno z nich napełniło mnie dużą dawką energii. Cieszę się, że udało mi się z Nią spotkać jeszcze przed jej wyprawą do Australii. Dzięki Olu!
Wczoraj odwiedziliśmy wrocławskie ZOO. Było dość tłoczno, i chyba się starzeję, bo takie ludzkie zgromadzenia są dla mnie coraz bardziej uciążliwe. Poza tym, płaszczki niezmiennie pozostają na pierwszym miejscu wśród najbrzydszych i najbardziej odrażających zwierząt na świecie według B. Za to pingwiny i kotiki są ok.
poniedziałek, 13 lipca 2015
Na jagody
Upalne dni rozleniwiają. Szydełko nie kusi, senność ogarnia, zwłaszcza na plaży. Kevin the Minion wreszcie zakończony, z poczucia obowiązku - nie cierpię nie kończyć tego, co zaczęłam. W międzyczasie kijki i finisz postu owocowo-warzywnego. Co prawda, wytrzymałam 12 zamiast 14 dni, ale i tak jestem zadowolona z efektu końcowego; szczęśliwie ubyło trochę obywatelki. I co teraz? Nicnierobienie? Teraz czas na nadrabianie zaległości w lekturze. Nawet pogoda zaczęła sprzyjać czytaniu - chłód, deszcze i chmury. A dziś byłam na jagodobraniu.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Przejście
Zakończony rok szkolny. Zakończony kurs ceramiki.
Klasowe spotkanie - miło było zobaczyć ludzi, z którymi spędziłam 4 lata w szkolnej ławie. Ci sami, a jednak każdy inny, zmieniony życiem.
Rozpoczęte wakacje. Stopniowy zanik pośpiechu i nadchodzący luz podróżniczy. Jeszcze 3 tygodnie. W ramach przygotowań, zdobimy pastelami do tkanin wakacyjną lnianą torbę.
Rozpoczęty post owocowo - warzywny. Oczyszczenie i powrót do naturalnego odżywiania. Zaspokajanie głodu i brak sytości. Plan minimum - 2 tygodnie:-)
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Surowy tort
Surowy wegański tort kokosowo-bananowy w wersji lodowej na upalny dzień (moje belferskie gardło pewnie go odchoruje). Przepis znalazłam na fb u niejakiego Davida Wolfe'a klik. Dzieciaki miały dość po połowie porcji. Sycący, kremowy, słodki mimo grama cukru, bez mleka, jaj, nawet mąki.
Muminek był z nami w kościele. A wieczorem zaczęliśmy czytać "Dolinę Muminków".
wtorek, 2 czerwca 2015
Raw vegan
Słodki smak to moja wielka słabość. Niejednokrotnie próbowałam zerwać ze słodkim nałogiem, jednak zawsze wracałam. Kierując się wzgledami zdrowotnymi, staram się wybierać mniejsze zło, czyli słodkie przysmaki, ale bez tablicy Mendelejewa. Ostatnio w sklepie ze zdrową żywnością znalazłam wegańskie batony energetyczne. Smak równie powalający co cena, niestety. Dlatego postanowiłam zrobić batony w domu. Opierałam się o przepis na batony energetyczne Macieja i Karoliny Szaciłłów, zamieszczony w książce "Karolina odNowa". W mojej wersji zamiast rodzynek, użyłam daktyli.
Ok. 300g suszonych daktyli bez pestek
100g migdałów całych + ok. szklanki mielonych migdałów
50g wiórków kokosowych
1 łyżeczka karobu lub kakao
Całe migdały uprażyłam w piekarniku - 10 min. w 200 stopniach Celsjusza. Jak zwykle przypaliłam:-) W międzyczasie zmieliłam w blenderze daktyle, szło cieżko, musiałam robić przerwy, żeby sprzęt się nie przegrzał. Potem dodałam zmielone migdały, wiórki kokosowe i karob, i jeszcze mieszałam masę w blenderze. Uprażone migdały rozdrobniłam w blenderze i zagniotłam z nimi masę. Potem włożyłam do plastikowego pojemnika i posypałam resztą wiórków. Schowałam na minimum 30 minut do lodówki. W ten sposób powstały surowe wegańskie batoniki. Wystarczy pokroić na kawałki porządnej wielkości. Niebo w gębie!
wtorek, 12 maja 2015
Oh sunny day!
Na słoneczny dzień - uśmiechnięte kruche ciasteczka migdałowo-jaglane. I moj pierwszy w życiu żytni chleb na zakwasie. Jeszcze stygnie. Ciekawe, jak smakuje.
Bardzo inspirująco działają na mnie te dwie książki - zawierają wiele ciekawych przepisów na zdrowe dania i przekąski. Polecam.
Muminkowa wełna już dotarła! Zatem, do dzieła!
poniedziałek, 4 maja 2015
Ciasteczka i bułeczki
Ostatnio często zdarza się, ze wolne dni spędzam... w kuchni. I tak dziś powstały ciasteczka z musli od Waniliowej Chmurki i pszenno-żytnie bułeczki razowe (w oparciu o przepis M. Makarowskiej z książki "Jedz pysznie... razem z dzieckiem"). B. już nie może się doczekać. Szybka przekąska na wiosenny dzień.
środa, 15 kwietnia 2015
Przysmaki
Niedawno, w ramach gościny, postanowiłam przybliżyć kuchnię roślinną przyjaciółce ze szkolnej ławy. Gospodyni, wspiąwszy się na wyżyny kulinarnego kunsztu, przygotowała co następuje: sernik jaglany bez sera, pastę z zielonego groszku z prażonym słonecznikiem i lody bananowo-jagodowo-truskawkowe. Mmmniam!
środa, 4 marca 2015
smoothies i słoiki
wtorek, 23 grudnia 2014
Merry Christmas!
A Dzieciątko? Którędy wejdzie do Twojego serca?
Chciałabym, aby nadeszła pora na wyciszenie i skupienie. Skupienie na B. Bo mimo wolnych dni, nie miałam dla niego za dużo czasu. Ostatnie zamówienia, wypieki, odkładane na ostatnią chwilę porządki. I wspomnienia zeszłorocznych świąt, kiedy wierzyłam, że się uda. Teraz tak odległe. Czy to naprawdę się zdarzyło?Więc jutro pewnie też będę szydełkować, żeby nie myśleć za dużo. Bo to tak jak z haftem krzyżykowym albo frywolitką - trzeba liczyć, a wtedy głowa skupia się na cyferkach. I nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła owocami rąk mych.
Tym razem wytwór drutowy plus aplikacja z filcu. Tematyka deserowa. Towar eksportowy do Hiszpanii.
Bałwani i reniferi. W związku z tym, że dobrze dogadują się z astrologicznymi Strzelcami, nadszedł czas na prezenty urodzinowe. O ile bałwanki robi się dość sprawnie, o tyle renifery są cudne, ale to dziergania masakryczne, o ile ktoś lubi dłubanie i dużo szycia. Obiecałam sobie, że dobrowolnie za rok ich nie zrobię. No chyba że pod przymusem.
Potem nadszedł czas na pełnoziarniste pierniczki i cinnamon bun. Idealnie wpisuje się w moją żywieniową filozofię. Mieszanina słodyczy i soli o zapachu cynamonu. Wilgotne. Mniam.
A na koniec...
Odkładana na ostatnią chwilę. Urocza i elegancka. Z zalotną różową łatką po prawej stronie miejsca, w którym plecy zmieniaja swą szlachetną nazwę;) Świąteczna, czerwonoserca, z subtelną kokardką. Wiem tylko, że ma ją dostać pewna młoda dama. To chyba prezent godny młodej damy. Wyrabiam się, z misia na misia, misie wychodzą mi coraz ładniejsze. Sama chciałabym taką misicę dostać. Mogę sobie zrobić, ale to nie to samo... W sumie, chciałabym kiedyś dostać taki prezent: maksymalnie spersonalizowany, ręcznie wykonany, specjalnie dla mnie i z myślą o mnie. Takie mam marzenie.
Podobno człowiek życzy innym tego, czego mu najbardziej brakuje.
Dlatego życzę Wam, tym blisko i tym trochę dalej, w ciepłych i zimnych krajach, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród bliskich, kochanych i kochających, które przeżyjecie z innymi i dla innych przy choince pachnącej lasem, przy suto zastawionym stole, pachnącym pierogami, grzybkami, rybkami, makowcami i piernikami, przy dźwiękach kolęd. Życzę Wam magicznego czasu, dziecięcej radości, odpoczynku, okazji do zatrzymania się i zadumy.
M.








