Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa żywność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa żywność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2016

Wieczór bez kęsa mięsa

Żadne zdjęcie nie odda tych smaków. Żadne slowa nie opiszą tego, jak jestem przejedzona... Bezmięsnymi przysmakami przejedzona. Po kokardkę. Domowe chleby, glutenowe, bezglutenowe, ciasta, kuleczki orzechowe, smarowidła, chilli sin carne, buraczane burgery, buraczane carpaccio. Naleweczek niestety nie spróbowałam, gdyż kierowałam. Przyszło mnóstwo ludzi. Nie wiedziałam, że w okolicy tylu mamy wegetarian w różnym wieku. A jedzonka na wynos zostało jeszcze więcej. Do następnego razu!

wtorek, 12 stycznia 2016

Pragnienia

Wraz z nadejściem prawdziwej zimy, powróciły stare, głęboko skrywane pragnienia...  Pragnienie ciepła i bliskości. W pracy pewne rozluźnienie, które nastraja do lenistwa i wcześniejszego wieczornego odpoczynku. Nawet od szydełka odpoczywam, bo się trochę twórczo przeeksploatowałam - zdjęcia wkrótce.
Na choć częściowe ukojenie pragnień słodyczą, wypróbowałam przepis na wegańskie ptasie mleczko od truetastehunters. Mniam! 

piątek, 1 stycznia 2016

Na Nowy Rok

Życzę Ci zdrowia i szczęścia, pomyślności, spokoju myśli i opanowania w czynach, wiary i pewności siebie, radości z każdego nowego dnia, uśmiechu i czułości bliskich. A przede wszystkim, życzę Ci odwagi, by zmieniać się na lepsze, bo jak powiedział Ghandi: "Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie". Bądź tą zmianą, choćby najmniejszą.

W ramach noworocznych postanowień, postanawiam jeść zdrowo, bezmięsnie i próbować nowych smaków. To na początek bezglutenowe wytrawne ciasteczka czekoladowe, które wyszły mi bardziej słone niż słodkie, czekoladowy tofurnik - idealny, migdałowo-lniane krakersy, które przesoliłam, hummus, który od tahini wyszedł za gorzki i smalec z fasoli, który był na tyle smaczny, że już go nie ma...

Ps. Smalec, hummus i tofurnik z jadłonomii, krakersy i ciasteczka z książki "Super Healthy Snacks and Treats" J. Zoe.

wtorek, 3 listopada 2015

Najbrzydszy deser świata

Ten smak chodził za mną od kilku dni. The ultimate sweetness. Trufle daktylowe z masłem orzechowym w gorzkiej czekoladzie. Muszę popracować nad estetyką, bo smak już jest niebiański. Przepis tu.

poniedziałek, 26 października 2015

Pierwsze urodziny


W niedzielę minął rok, odkąd założyłam bloga. Moją przestrzeń kreatywną i myślową. Kolekcję migawek z codzienności. Dobrze mi tu.
Dla uczczenia jubileuszu proponuję coś dla ciała i dla zmysłów:  owocowe galaretki od Raw Food Mum, słodkie kulki,  budyń z kaszy jaglanej i bananów w wersji choco, pudding ryżowy oraz fasolowe burgery od Szaciłłów ("Karolina OdNowa "). Przepisy soon. Enjoy!
  

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Smak na ciasto

Dziś rano pierwszy raz od 2 miesięcy zapragnęłam upiec ciasto. Więc uciekłam. Marchewkowe posypane marchewkowym pudrem. Niestety nie zdażyłam jeszcze zrobić nerkowcowego kremu i nie wiem, czy zdążę. Przepis pochodzi z książki Marty Dymek, autorki bloga Jadłonomia. Do tego sok jabłkowo-marchewkowy, niespiesznie wyciśnięty ręczną wyciskarką do soku.
Intensywny to czas ostatnich tego lata wypraw i spotkań. Szczególnie jedno z nich napełniło mnie dużą dawką energii. Cieszę się, że udało mi się z Nią spotkać jeszcze przed jej wyprawą do Australii. Dzięki Olu!
Wczoraj odwiedziliśmy wrocławskie ZOO. Było dość tłoczno, i chyba się starzeję, bo takie ludzkie zgromadzenia są dla mnie coraz bardziej uciążliwe. Poza tym, płaszczki niezmiennie pozostają na pierwszym miejscu wśród najbrzydszych i najbardziej odrażających zwierząt na świecie według B. Za to pingwiny i kotiki są ok.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Na jagody

Upalne dni rozleniwiają. Szydełko nie kusi, senność ogarnia, zwłaszcza na plaży. Kevin the Minion wreszcie zakończony, z poczucia obowiązku - nie cierpię nie kończyć tego, co zaczęłam. W międzyczasie kijki i finisz postu owocowo-warzywnego. Co prawda, wytrzymałam 12 zamiast 14 dni, ale i tak jestem zadowolona z efektu końcowego; szczęśliwie ubyło trochę obywatelki.  I co teraz? Nicnierobienie? Teraz czas na nadrabianie zaległości w lekturze. Nawet pogoda zaczęła sprzyjać czytaniu - chłód, deszcze i chmury. A dziś byłam na jagodobraniu.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Przejście

Zakończony rok szkolny. Zakończony kurs ceramiki.
Klasowe spotkanie - miło było zobaczyć ludzi, z którymi spędziłam 4 lata w szkolnej ławie. Ci sami, a jednak każdy inny, zmieniony życiem.
Rozpoczęte wakacje. Stopniowy zanik pośpiechu i nadchodzący luz podróżniczy. Jeszcze 3 tygodnie. W ramach przygotowań, zdobimy pastelami do tkanin wakacyjną lnianą torbę.
Rozpoczęty post owocowo - warzywny. Oczyszczenie i powrót do naturalnego odżywiania. Zaspokajanie głodu i brak sytości. Plan minimum - 2 tygodnie:-)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Surowy tort

Czwarte urodziny B.
Surowy wegański tort kokosowo-bananowy w wersji lodowej na upalny dzień (moje belferskie gardło pewnie go odchoruje). Przepis znalazłam na fb u niejakiego Davida Wolfe'a klik. Dzieciaki miały dość po połowie porcji. Sycący, kremowy, słodki mimo grama cukru, bez mleka, jaj, nawet mąki.
Muminek był z nami w kościele. A wieczorem zaczęliśmy czytać "Dolinę Muminków". 

wtorek, 2 czerwca 2015

Raw vegan

Słodki smak to moja wielka słabość. Niejednokrotnie próbowałam zerwać ze słodkim nałogiem, jednak zawsze wracałam. Kierując się wzgledami zdrowotnymi, staram się wybierać mniejsze zło, czyli słodkie przysmaki, ale bez tablicy Mendelejewa. Ostatnio w sklepie ze zdrową żywnością znalazłam wegańskie batony energetyczne. Smak równie powalający co cena, niestety. Dlatego postanowiłam zrobić batony w domu. Opierałam się o przepis na batony energetyczne Macieja i Karoliny Szaciłłów,  zamieszczony w książce "Karolina odNowa". W mojej wersji zamiast rodzynek, użyłam daktyli.

Ok. 300g suszonych daktyli bez pestek
100g migdałów całych + ok. szklanki mielonych migdałów
50g wiórków kokosowych
1 łyżeczka karobu lub kakao

Całe migdały uprażyłam w piekarniku - 10 min. w 200 stopniach Celsjusza. Jak zwykle przypaliłam:-) W międzyczasie zmieliłam w blenderze daktyle, szło cieżko, musiałam robić przerwy, żeby sprzęt się nie przegrzał. Potem dodałam zmielone migdały, wiórki kokosowe i karob, i jeszcze mieszałam masę w blenderze. Uprażone migdały rozdrobniłam w blenderze i zagniotłam z nimi masę. Potem włożyłam do plastikowego pojemnika i posypałam resztą wiórków. Schowałam na minimum 30 minut do lodówki. W ten sposób powstały surowe wegańskie batoniki. Wystarczy pokroić na kawałki porządnej wielkości. Niebo w gębie!

wtorek, 12 maja 2015

Oh sunny day!

Na słoneczny dzień - uśmiechnięte kruche ciasteczka migdałowo-jaglane. I moj pierwszy w życiu żytni chleb na zakwasie. Jeszcze stygnie. Ciekawe, jak smakuje.
Bardzo inspirująco działają na mnie te dwie książki - zawierają wiele ciekawych przepisów na zdrowe dania i przekąski. Polecam.
Muminkowa wełna już dotarła! Zatem, do dzieła!

poniedziałek, 4 maja 2015

Ciasteczka i bułeczki

Ostatnio często zdarza się, ze wolne dni spędzam... w kuchni. I tak dziś powstały ciasteczka z musli od Waniliowej Chmurki i pszenno-żytnie bułeczki razowe (w oparciu o przepis M. Makarowskiej z książki "Jedz pysznie... razem z dzieckiem"). B. już nie może się doczekać. Szybka przekąska na wiosenny dzień.

środa, 15 kwietnia 2015

Przysmaki

Niedawno, w ramach gościny,  postanowiłam przybliżyć kuchnię roślinną przyjaciółce ze szkolnej ławy. Gospodyni, wspiąwszy się na wyżyny kulinarnego kunsztu, przygotowała co następuje: sernik jaglany bez sera, pastę z zielonego groszku z prażonym słonecznikiem i lody bananowo-jagodowo-truskawkowe. Mmmniam!

środa, 4 marca 2015

smoothies i słoiki

W ramach odkrywania siebie na nowo, przekonałam się ostatnio, że jestem stworzona do podróżowania:) To nie tylko nowe miejsca, nowi ludzie, nowe sytuacje, nowe doświadczenia, ale także mnóstwo inspiracji. Dzieci uczą się przez naśladowanie dorosłych, ja lubię podpatrywać ludzi wokół mnie, podglądać i "ściągać" dobre pomysły. Od jakiegoś czasu eksperymentowałam w kuchni z przepisami wegetariańskimi i wegańskimi. Podążając tym tropem, spróbowałam kiedyś postu owocowo-warzywnego i od tamtego czasu jestem bezmięsna. Zimową porą zaczęło mi brakować surowych warzyw, ale po zawirowaniach w życiu osobistym, straciłam energię na poszukiwania nowych smaków i rozwiązań. Aż do wyjazdu. Tam każdy upalny dzień witaliśmy schłodzonym zielonym smoothie, który najczęściej zawierał banany, buraczka, dragon fruit, jabłka, borówki i szpinak. Czasem atrakcyjności dodawało surowe kakao, specjalny dodatek dla B. 
Już od jakiegoś czasu myślałam o zakupie przyzwoitego blendera, czytaj: takiego, który zblenduje mi kaszę jaglaną na mus, mrożone banany przerobi na lody, a z migdałów zrobi taką miazgę, że po dodaniu wody powstanie z nich mleko. Wizyta w Azji przyspieszyła moją decyzję, mimo że zakup nadszarpnął mój domowy budżet. Teraz co rano mogę raczyć się zastrzykiem witaminowym.
I tak oto wczoraj pan kurier dostarczył to cacko, a dziś była premiera.



Moje pierwsze domowe mleko migdałowe w nowym słoiku do koktajli. Podobno teraz, według najnowszych trendów prosto z USA, koktajle pija się z oldschoolowych słoików, koniecznie ze słomką wielorazowego użytku, albo ze specjalną nakładką z ustnikiem. W sieci można nawet kupić słoiki z uchem. W pracy i tak mam już opinię frika zdrowej żywności, więc jak wystartuję ze smoothie w słoiku:) nikogo to nie powinno zdziwić. Chyba.
Idąc za ciosem, upiekłam też snack bars, czyli batoniki z mielonych ziaren i suszonymi owocami. Zdrowa przekąska do pracy, do schrupania na przerwie. Może zdążę je obfotografować, zanim znikną...
Zaniedbałam trochę ostatnio szydełkowanie. Minionki nie mają jeszcze kończyn, ale wieczory są zbyt krótkie, zanim usiądę do szydełka, czas spać. A jak zarwę noc, to przez cały kolejny dzień będę się snuć jak zombie. Nie można mieć wszystkiego.

wtorek, 23 grudnia 2014

Merry Christmas!

Każdy marzy o białych świętach. A za oknem plus 10 stopni Celsjusza, deszcz i wiatr, porywający czapki z głów. No nie czuje się świąt w Mieście Mniejszym. Co prawda, ogródki są już przystrojone światełkami, Czasem zdarzy się neonowy renifer. Główny plac przed kościołem ozdabia świecący anioł z harfą. Ładny.



Ale one już od jutra. Mikołaj prawdopodobnie przyjedzie autobusem albo innym pojazdem kołowym (nie mamy kolei, a sanie odpadają z powodu braku śniegu). Przez kominek też nie wejdzie, bo się pobrudzi. Tak zawyrokował B.
A Dzieciątko? Którędy wejdzie do Twojego serca?
Chciałabym, aby nadeszła pora na wyciszenie i skupienie. Skupienie na B. Bo mimo wolnych dni, nie miałam dla niego za dużo czasu. Ostatnie zamówienia, wypieki, odkładane na ostatnią chwilę porządki. I wspomnienia zeszłorocznych świąt, kiedy wierzyłam, że się uda. Teraz tak odległe. Czy to naprawdę się zdarzyło?Więc jutro pewnie też będę szydełkować, żeby nie myśleć za dużo. Bo to tak jak z haftem krzyżykowym albo frywolitką  - trzeba liczyć, a wtedy głowa skupia się na cyferkach. I nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła owocami rąk mych.


Tym razem wytwór drutowy plus aplikacja z filcu. Tematyka deserowa. Towar eksportowy do Hiszpanii.


Bałwani i reniferi. W związku z tym, że dobrze dogadują się z astrologicznymi Strzelcami, nadszedł czas na prezenty urodzinowe. O ile bałwanki robi się dość sprawnie, o tyle renifery są cudne, ale to dziergania masakryczne, o ile ktoś lubi dłubanie i dużo szycia. Obiecałam sobie, że dobrowolnie za rok ich nie zrobię. No chyba że pod przymusem.



Potem nadszedł czas na pełnoziarniste pierniczki i cinnamon bun. Idealnie wpisuje się w moją żywieniową filozofię. Mieszanina słodyczy i soli o zapachu cynamonu. Wilgotne. Mniam.
A na koniec...


Odkładana na ostatnią chwilę. Urocza i elegancka. Z zalotną różową łatką po prawej stronie miejsca, w którym plecy zmieniaja swą szlachetną nazwę;) Świąteczna, czerwonoserca, z subtelną kokardką. Wiem tylko, że ma ją dostać pewna młoda dama. To chyba prezent godny młodej damy. Wyrabiam się, z misia na misia, misie wychodzą mi coraz ładniejsze. Sama chciałabym taką misicę dostać. Mogę sobie zrobić, ale to nie to samo... W sumie, chciałabym kiedyś dostać taki prezent: maksymalnie spersonalizowany, ręcznie wykonany, specjalnie dla mnie i z myślą o mnie. Takie mam marzenie.

Podobno człowiek życzy innym tego, czego mu najbardziej brakuje.
Dlatego życzę Wam, tym blisko i tym trochę dalej, w ciepłych i zimnych krajach, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród bliskich, kochanych i kochających, które przeżyjecie z innymi i dla innych przy choince pachnącej lasem, przy suto zastawionym stole, pachnącym pierogami, grzybkami, rybkami, makowcami i piernikami, przy dźwiękach kolęd. Życzę Wam magicznego czasu, dziecięcej radości, odpoczynku, okazji do zatrzymania się i zadumy.

M.