Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amigurumi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amigurumi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2016

Mówię mu, że nie mam czasu

Biegłam, pędziłam, zapomniałam o sobie…
Zaczęło się niewinnie. Od bólu gardła. Odwiedziłam znajomą, właścicielkę kawiarenki. Opowiadam, że się niewyraźnie czuję i jaka zabiegana jestem. A ona do mnie:
 - I co mu pani powiedziała, temu przeziębieniu? Żeby przyszło za dwa tygodnie, bo teraz jest pani zajęta?

Można tak powiedzieć. Ostatnie dni w pracy były drogą przez mękę - liche lekcje, ściganie młodzieży na próby, próby na stojąco, w hałasie albo w ciszy, ale na korytarzu, sterty zaległych prac, telefony, wiadomości, ciągła presja. Nie lubię tak, bo nie ma miejsca na improwizację, która daje luz. Nie lubię oficjalnych sytuacji, łatwo popełnić gafę. A tu na głowie raczej oficjalna uroczystość. Nie lubię robić czegoś, czego nie czuję. Ale - obowiązki służbowe.
To jeszcze poszłam biegać, no bo przecież jak mnie zaraza rozłoży, to sobie nie pobiegam… Nie pomogło. 

W sobotę dostałam wspaniałą wiadomość, a potem pojechałam na wyczekany koncert TGD. Tego właśnie potrzebowałam, takiej mocy i energii płynącej z uwielbienia. Powoli kończy się Rok Miłosierdzia, a dla mnie to jest rok uwielbienia… Tak sobie pośpiewałam na koncercie, że prawie straciłam głos. A jak nie mówię, to nie pracuję.

Siedzę więc w domu, powiedzmy, że się wysypiam, szydełkuję, oglądam zaległe filmy, czytam książki poodkładane na później, słucham świadectw z końca internetów i kuruję się wszystkimi dostępnymi sposobami. Naprawdę wszystkimi! Zatrzymałam się na bańkach.
 
 

środa, 25 maja 2016

Paczka przyszła!

Z serii - znowu pokazałam coś B. i dużo mnie to kosztowało!
Paczka przyszła, chyba 2 tygodnie temu. Z USA. Podejrzałam to na blogu Ahooka'migurumi. 
Wakacje mam z głowy! ;-)

niedziela, 22 maja 2016

Strączek

Ponad miesiąc temu popełniłam błąd i pokazałam B. zdjęcie z Pinterestu, przedstawiające trzy szydełkowe ziarenka groszku w strączku, zapinanym na ekspres. Oczywiście usłyszałam:
- Mama, zrób mi, zrób mi! Obiecałam, że zrobię, ale w bliżej nieokreślonym terminie - praca, matury, teczka, potem ewentualnie groszki.
Minął miesiąc. W piątkowy wieczór, kiedy przed 21 weszłam do domu po kilkugodzinnym szkoleniu, mój syn pyta z wyrzutem:
- A kiedy zrobis mi te groski, te zapinane?
Chwilę się zastanawiłam. W perspektywie miałam weekend poza domem, po 12 godzin pracy siedzącej. Nadmieniam, że od blisko miesiąca nie trzymałam szydełka w dłoniach.
- Dzisiaj ci je zrobię - odpowiedziałam. - I schowam pod poduszką, żebyś rano mógł je tam znaleźć.
- Hurra! - wykrzyknął B. - Rano będę ich szukał.
Groszki są z nami już ponad tydzień, ale dopiero dziś zrobiłam im zdjęcia. Wzór - darmowy od amigurumifood

sobota, 30 kwietnia 2016

Dla Hani

Miałam ambitny plan, aby zdążyć z prezentem na jej narodziny. Niestety, nie udało się, ale cieszę się, że w ogóle go skończyłam. Mowa o wózeczek z papierowej wikliny. Mimo że wyplatalam już koszyki z papieru, wózek był moim debiutem, mam nadzieję, że udanym. Zrobiłam go według tutorialu Ani. W wózeczku śpi szydełkowa laleczka wg StuffTheBody. Mam nadzieję, że spodoba się Hani.

środa, 9 marca 2016

Zwierzęta

Im więcej mam zadań i biegania w ciągu tygodnia, tym łapczywiej rzucam się na wełny i szydełko. Możecie więc sobie wyobrazić, jaka ostatnio jestem zapracowana. Dziś wreszcie wyszliśmy na sesję w plener, odkładaną od dobrego tygodnia. Zwierzęta wykonane wg wzorów StuffTheBody. Kolejny raz wielki szacunek za precyzyjność wzorów. Natalio, chylę czoła!





czwartek, 18 lutego 2016

wtorek, 9 lutego 2016

Wiosna w lutym

Czego się nie zrobi dla syna w chorobie? No to powstała kocia podkładka pod kubek - internetowa inspiracja. A pisklaczki? Zrobiłam je po Bożym Narodzeniu, między jednym robotem a drugim, ale teraz chyba aura bardziej ptakom sprzyjająca. Pisklaki zrobiłam na podstawie zdjęcia u amiguruMei.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Z Bogiem

I po feriach. Udał nam się wyjazd na wschód. Potrzebowałam go niesamowicie po wydarzeniach poprzedzającego tygodnia. Pojechaliśmy do Baśki. Basia to moja przyjaciółka ze studiów. Nasze ścieżki skrzyżowały się w okolicach chyba 3-go roku, chociaż w rozmowie wypłynęły wydarzenia z 1-go roku... Pamięć bywa zawodna. Zawdzięczam Jej wiele, przede wszystkim wegetarianizm oraz zdrowe i ekologiczne spojrzenie na świat.
Każda z nas przeszła swoją drogę,  i mimo różnych szlaków, chyba zmierzamy w tę samą stronę. Czuję, że już się nie wykręcę, bo On upomina się o mnie z różnych stron jednocześnie. Kiedyś pomyślałabym, że to zbieg okoliczności. Dziś wiem, że to Jego Wola. Niedawno 2 osoby, z różnych stron Polski, poleciły mi dwie książki, o tej samej tematyce. O uwielbieniu Boga i jego mocy. O tym, żeby przestać wciąż narzekać, że Bóg Cię nie słucha, ale dziękować Mu za wszystko, co nas otacza. Jak bardzo zmienia się perspektywa patrzenia na świat! Szklanka jest do połowy pełna :-) Mimo że w Piśmie Świętym na każdym kroku wszyscy wielbią i chwalą Boga, wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy. Ciągle Go prosiłam i popadałam we frustrację, że nic z tego się nie stało. Jak widać, Bóg miał wobec mnie inny plan. Jak to ujęła Basia, moje małżeństwo raczej mnie do Niego nie prowadziło.
Nasze wschodnie pogaduchy bez lęku toczyły się na tematy religijne. Domowe rekolekcje. Kiedyś poleciałybyśmy do kina i na disco... Kiedyś zajmowały nas trochę inne tematy i lektury - kto kojarzy prozę J. Winterson lub sztuki S. Kane albo M. Ravenhilla, ten zrozumie, co mam na myśli. A teraz siadamy, jak to się kiedyś na wsiach siadywało, jak na pierzoku, kiedy wszystkie kobiety we wsi spotykały się i darły pierze, rozmawiamy i tworzymy. Basia już trzeci rok "kończy" swój pejzaż haftem krzyżykowym, który zaczęła na studiach, S. szyje lalki waldorfskie albo personalizowane oprawy do notesów na swojej małej maszynie do szycia, a ja szydełkuję albo decoupage'uję. I tak powstała misia, według wzoru happyamigurumi, która miała być misiem, którą sprzedałam, zanim zdążyłam ją wystawić na ebayu.
Zabrałyśmy naszych chłopaków do teatru. Nie było już biletów na polecany spektakl, więc Basia zrobiła rezerwację na wcześniejszy - w ciemno. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że "Brak sensu. Aniołek, żyrafa i stołek" to opowieść o Aniele Strożu. Tak w klimacie...

czwartek, 14 stycznia 2016

Chewbacca

Oto jest. Nareszcie dotarł! Chewbacca dołączył do dzielnych droidów. Nie ukrywam, to było wyzwanie. Wyszydełkowany w całości na podstawie zdjęcia amiguruMei, wielokrotnie pruty, zszywany i poprawiany. Na koniec obszyty futerkową wełną Katia Bonbon. Efekt końcowy zadowalający, choć niewiele na to wskazywało przed obszyciem. Przyjaciele postanowili upamiętnić swoje spotkanie cykając selfie!

niedziela, 3 stycznia 2016

BB-8 pierwszy polski droid (szydełkowy)

Uległam.
Szaleństwu Star Wars uległam.
Obejrzawszy z B. osławioną najnowszą część, pozostaję pod wrażeniem dzielnego droida astromechanicznego BB-8.
B. pewnie by takiego chciał... Szydełkowego, na przykład.
Risercz w sieci zrobiwszy odkryłam, że, owszem, wzór jest, ale płatny, kit, że po francusku. No to swojego zrobiłam, bez wzoru, na oko, podglądając zdjęcia ahooka'migurumi. Tak oto pierwszy polski szydełkowy droid BB-8 powstał.
(risercz wykazał, że mój droid jest pierwszy:)
A żeby mu nie było smutno, dorobiłam R2D2, mniej więcej według tego wzoru. Niebawem dołączy do nich Chewbacca.
Niech Moc będzie z Wami!

sobota, 26 grudnia 2015

Litery 3D

Zaliterkowałam się tuż przed świętami. Wzór czekał od dwóch miesięcy, no i się wreszcie doczekał. A potem wydziergałam jeszcze 3 wariacje w związku z 3D, które są trójwymiarowe, ale zszyte z 2 elementów. Ciekawe, jak się przyjęły pod choinką?

sobota, 24 października 2015

Tim

Od dziś Bob ma swojego Tima.
Ponadto, królik Hani ma już czapkę, Tosia -  koszyk na pieluchy, S. - 2 pary trampek, a mnie już palce bolą od żołędzi. W ciągu dwóch dni trzasnęłam z 70 sztuk.

W piątek zrobiło mi się przykro. Tylu ludzi wokół mnie uważa, że marnuję się tu, gdzie jestem, że powinnam być gdzieś indziej. Nie wykorzystuję swoich możliwości. Powinnam robić karierę w wielkim mieście i podbijać świat, bo jestem taka wyjątkowa. No tak, ale jest jedna kwestia: jestem TU, a nie gdzieś indziej. Gdybym mogła być gdzieś indziej, to bym była, ale jestem tu, gdzie jestem. Spotykam na swej drodze różnych ludzi. Każdy z nich może mi coś dać albo czegoś nauczyć. Każdy ma swoją misję. Ja też. Jestem tu, aby dopełnić siebie. Nie pasuję? Aż tak się wyróżniam? Nie szkodzi. Mając wpływ na otoczenie zmieniam je. Wierzę, że dopasujemy się do siebie.

sobota, 3 października 2015

Karuzela

Karuzela dla F. skończona. Mam nadzieję, że będzie z zaciekawieniem przyglądał się tym leśnym zwierzakom z kontynentu rodziców, bo w Azji raczej takich nie ma.

poniedziałek, 21 września 2015

Birthday Candy

Życie często mnie zaskakuje. Weekend miałam spędzić nad morzem. Z powodu niespodziewanego przeziębienia B., postanowiłam zrezygnować z wyjazdu. Nawet Sąsiadka rzuciła monetą i wyszło, żeby nie jechać. Pomyślałam wtedy, ale głupota... Następnego dnia dowiedziałam się, że Babcia trafiła do szpitala. W związku z tym, plany urodzinowe uległy diametralnej zmianie i urodziny przeszły niemal bez echa.
Echo było dziś, o czym za chwilę.



Bardzo lubię obdarowywać ludzi. Czymkolwiek. Wczoraj miałam zwyczajne urodziny. Dlatego pomyślałam o candy. Do wygrania śpiący bobasek w kolorze ecru, wydziergany przeze mnie wg wzoru StuffTheBody.

Zasady są następujące:

1. Zostaw komentarz pod tym postem i napisz dla mnie życzenia urodzinowe.

2. Zamieść na swoim blogu informację o candy ze zdjęciem.

3. Zostań obserwatorem mojego bloga.

4. Osoby, które nie maja bloga, a chcą wziąć udział w candy, proszę o pozostawienie maila w komentarzu.

5. Candy trwa do 30.09.2015. Losowanie odbędzie sie 1.10.2015.

Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału!

 

  
Po południu dostałam jeszcze zaproszenie na gorące ciasto marchewkowe, prosto z piekarnika, od Kamili, które, jak się później okazało, musiałam sobie upiec! Pyszne nam wyszło!
Szkoda, ze urodziny ma się tylko raz w roku...

niedziela, 13 września 2015

Pączek z oczami

- Mama, a zrobis mi takiego pącka z ocami? - spytał B. proszącym tonem.
A co to takiego, ten "pącek z ocami"? Zmęczona nocną tygodniową papierologią, zatęskniłam za szydełkiem. Czasu coraz mniej, a karuzela nad łóżeczko dla Małego Motylka jeszcze nie zaczęta. Postanowiłam, że na karuzeli zawisną zwierzęta europejskie, zamieszkujące ojczyzny rodziców. Zaczęłam od małego jeżyka, według wzoru amiguruMei. Kiedy powstał, B. nazwał go pączkiem z oczami, bo przed wykończeniem kudłatą włóczką rzeczywiście przypomina drożdżowy przysmak.

Ps. Mały Motylek przyszedł na świat dziś wieczorem. Ma na imię F. Buziaki i uściski dla dzielnej Mamy, gratulacje dla Taty i Siostrzyczki, a Pączek dla Ciebie, Drogi F.!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Niespodziewanka

Oto Miś. Wykonany według wzoru z czasopisma Love Crochet, numer marcowy tego roku. Za tydzień wylatuje do Londynu. 3maj się, Misiu!
Wczoraj zasypały mnie paczki. Jedna, spodziewana, i druga, niespodziewana i z drugiego końca świata. Kartonowe pudło zawinięte w worek jak od kartofli z etykietką poczty lotniczej. Ciężka. Przecież niczego nie zamawiałam, tym bardziej z USA. O mało się nie przewróciłam z wrażenia, kiedy otworzyłam przesyłkę: 5 pięknie wydanych książek z przepisami na zielone smoothies oraz wegańskie i zdrowe przysmaki. Singapurska przyjaciółka zrobiła mi przedurodzinowy prezent! Oczy mi się "spociły" z przejęcia... Podobno te zdrowe pyszności nie idą w boczki:-)

niedziela, 16 sierpnia 2015

Na wypasie

Shaun the Sheep. Razy dwa: większy dla B., mniejszy dla kuzynki, która regularnie zaopatruje mnie w brytyjską prasę dla hobbystów rękodzielników. Wzór pochodzi z miesięcznika Simply Crochet, nr 27, str. 48-50.
Wczoraj - babski wieczór z filmem Woody'ego Allena. I orzeźwiające mojito.
Dziś plażing przy ogrodowym basenie. W tej chwili brakuje mi tylko kawy.
Podgoniłam trochę robótki, teraz pora na szydełkowe śpiące bobaski.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Na jagody

Upalne dni rozleniwiają. Szydełko nie kusi, senność ogarnia, zwłaszcza na plaży. Kevin the Minion wreszcie zakończony, z poczucia obowiązku - nie cierpię nie kończyć tego, co zaczęłam. W międzyczasie kijki i finisz postu owocowo-warzywnego. Co prawda, wytrzymałam 12 zamiast 14 dni, ale i tak jestem zadowolona z efektu końcowego; szczęśliwie ubyło trochę obywatelki.  I co teraz? Nicnierobienie? Teraz czas na nadrabianie zaległości w lekturze. Nawet pogoda zaczęła sprzyjać czytaniu - chłód, deszcze i chmury. A dziś byłam na jagodobraniu.

sobota, 20 czerwca 2015

makowo owocowo

Nie próżnowałam. Nadchodzący sezon urodzinowy zmobilizował mnie do działania. I tak powstała czereśniowa laleczka dla Kochanej Dwulatki na drugie urodzinki. Długo zastanawiałam się nad strojem, ale w związku z tym, że w Polsce sezon czereśniowy w pełni, to nie mogłam jej ubrać inaczej, niż w różową sukienkę i czereśniowe kolczyki. Która z nas nie nosiła ich w dzieciństwie?


 
Cherry doll

Kolejnymi w kolejce byli Muminek i Włóczykij. B. w pierwszej chwili nie był zainteresowany, ale kiedy powiedziałam, że zrobię ich dla siebie stwierdził, że się podzielimy. I w ten sposób powstali, nocną porą, na czwarte urodziny. Chyba brakuje Ryjka i Małej Mi.

 
Włóczykij - Snusmumriken i Muminek - Mumintroll



A potem był makowy spacer. Uwielbiam maki, w ich delikatnej nietrwałości, w krwistej czerwieni, w szalonej obfitości.