Ani się nie obejrzałam, a tu już połowa października.
Upalne lato łagodnie przeszło w złotą jesień. Niestety, tempo życia wzrosło.
Mimo że wakacje były czasem odpoczynku, w całości były bardzo intensywne. Mimo że nie planowałam żadnych dłuższych ani dalszych wyjazdów, ciągle byłam w ruchu, wśród przyjaciół. Do tego sporo tłumaczeń związanych z wyjazdem panamskim i plażing-smażing na podwórku. Rodzinne uroczystości i odwiedziny przyjaciół.
Zagłuszałam ciszę i samotność.
I tak Kraków i Wadowice. Tam wiadomość o wyjeździe do Sewilli. W ogóle to był czas niesamowitych wiadomości i szalonych spotkań. Potem kajakowy spływ w najgorętszy dzień roku. Następnie, tradycyjnie już pielgrzymka na Jasną Górę - mimo awarii wózka znowu daliśmy radę. B. marudził o wiele mniej i pęcherzy też wyskoczyło mniej. A potem wyjazd do Zduńskiej Woli i znowu wszystko "kliknęło" na swoje miejsce. Jeszcze Skyway Festival w Toruniu, zumbowanie w Slesinie i wakacje dobiegły końca.
Nowy rok szkolny rozpoczęłam z obawą, jak pogodzę nowe obowiązki związane z pójściem B. do pierwszej klasy z moimi zajęciami. Póki co, jakoś dajemy radę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykij. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykij. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 października 2018
sobota, 20 czerwca 2015
makowo owocowo
Nie próżnowałam. Nadchodzący sezon urodzinowy zmobilizował mnie do działania. I tak powstała czereśniowa laleczka dla Kochanej Dwulatki na drugie urodzinki. Długo zastanawiałam się nad strojem, ale w związku z tym, że w Polsce sezon czereśniowy w pełni, to nie mogłam jej ubrać inaczej, niż w różową sukienkę i czereśniowe kolczyki. Która z nas nie nosiła ich w dzieciństwie?
Cherry doll
Kolejnymi w kolejce byli Muminek i Włóczykij. B. w pierwszej chwili nie był zainteresowany, ale kiedy powiedziałam, że zrobię ich dla siebie stwierdził, że się podzielimy. I w ten sposób powstali, nocną porą, na czwarte urodziny. Chyba brakuje Ryjka i Małej Mi.
Włóczykij - Snusmumriken i Muminek - Mumintroll
A potem był makowy spacer. Uwielbiam maki, w ich delikatnej nietrwałości, w krwistej czerwieni, w szalonej obfitości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




