Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cisza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cisza. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2018

O wakacjach w biegu

Ani się nie obejrzałam, a tu już połowa października.
Upalne lato łagodnie przeszło w złotą jesień. Niestety, tempo życia wzrosło.
Mimo że wakacje były czasem odpoczynku, w całości były bardzo intensywne. Mimo że nie planowałam żadnych dłuższych ani dalszych wyjazdów, ciągle byłam w ruchu, wśród przyjaciół. Do tego sporo tłumaczeń związanych z wyjazdem panamskim i plażing-smażing na podwórku. Rodzinne uroczystości i odwiedziny przyjaciół.
Zagłuszałam ciszę i samotność.
I tak Kraków i Wadowice. Tam wiadomość o wyjeździe do Sewilli. W ogóle to był czas niesamowitych wiadomości i szalonych spotkań. Potem kajakowy spływ w najgorętszy dzień roku. Następnie, tradycyjnie już pielgrzymka na Jasną Górę - mimo awarii wózka znowu daliśmy radę. B. marudził o wiele mniej i pęcherzy też wyskoczyło mniej. A potem wyjazd do Zduńskiej Woli i znowu wszystko "kliknęło" na swoje miejsce. Jeszcze Skyway Festival w Toruniu, zumbowanie w Slesinie i wakacje dobiegły końca.
Nowy rok szkolny rozpoczęłam z obawą, jak pogodzę nowe obowiązki związane z pójściem B. do pierwszej klasy z moimi zajęciami. Póki co, jakoś dajemy radę.






poniedziałek, 2 lipca 2018

Upalna wiosna, zimne lato czyli chwytanie chwil

Prawie uciekły mi dwa miesiące. Było bardzo intensywnie. W pracy. Delegacje z zagranicy: estończycy, hiszpanie, estończycy. Tłumaczenia ustne, pisemne, do Panamy, z Panamy, angielskie, hiszpańskie. Wiatr w żaglach.
Gdzie indziej stagnacja.
Z niedoboru tańca poszłam na zumbę. Z niedoboru czytania kupiłam kilka książek i teraz szukam chwil, żeby liznąć chociaż kilka stron. Z niedoboru przygód weszłam w nocy na wieżę. Przez kilka dni miałam zakwasy. Inne niedobory pominę... za to słońca było pod dostatkiem😉
Tęsknię za ciszą.
Lednica, Warszawa x2, wieczorne wypady do 'maka'.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Gdzie ta wiosna?

Kolejny Wielki Post dobiegł końca. Za mną też Triduum Paschalne i Święta Wielkanocne.
Od trzech tygodni mieszkamy już w domu. Białe meble, czerwony fotel. Czekam jeszcze na turkusową kanapę po 'tuningu' tapicerskim. Pierwsi goście, kolejni już się zapowiadają. Dawno nikogo nie nakarmiłam, nie ugościłam. Zadziwiające, za czym można tęsknić.
W pracy było tak intensywnie, że zużyłam się fizycznie i emocjonalnie. Długość listy spraw do codziennego odhaczenia zaczęła doprowadzać mnie do bezradności i odrętwienia. Na szczęście uratował mnie wyjazd na termy i chłód wody o poranku w pustym basenie. Doszłam do wniosku, że pływanie to moja najprzyjemniejsza umiejętność. Chłód wody, spokojny oddech, cichy plusk przy zanurzeniu.
W święta wyciszyłam się. Powoli ustąpił ból pleców, ciągła chrypa przeciążonego gardła. Wreszcie nadchodzi wiosna, ociepla się. W pracy nowe wyzwania, kolejna fala spraw 'na wczoraj', ale to za chwilę. Dziś jeszcze mogę poczytać, zdrzemnąć się, iść na spacer.

sobota, 11 listopada 2017

O pogodzie

Listopad. Szarość, wilgoć, chłód. Na szczęście nie tylko. Wczoraj słońce za wszelką cenę przedzierało się przez chmury. Blady błękit wyglądający przez pęknięcia w sinej szarości. Wiatr przeganiał kolejne warstwy chmur, przynosząc raz po raz przelotny deszcz. Jesienne tęcze. Znaki przymierza. W lesie świetliście. Ostatnie żółte liście świecą na gałęziach, a te, które przegrały walkę z bezlitosnym wiatrem, tworzą najpiękniejszy z dywanów, drżący przy najlżejszych podmuchach północnego chłodu. Nie potrafię nazwać kolorów, które wczoraj malowały się na niebie, widziałam szarość, błękit, światło w kolorze wanilii i dziesiątki ich odcieni w załamaniach chmur.
Las wydaje się cichy, ale jest pełen dźwięków. Szmer ostatnich liści spadających z drzew, plusk wody spływającej z młyńskiego koła, ponure i głuche skrzypnięcia wiekowych pni pod naporem wiatru, wreszcie orkan szumiący groźnie wśród nagich koron puszczy. Dzień, który zaczyna gasnąć wczesnym popołudniem.
Tuż obok klasztoru dostrzegam na drzewach zielone liście, do złudzenia przyminające kolorem wiosenną soczystość pierwszych, nieśmiałych listków.