Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2018

Upalna wiosna, zimne lato czyli chwytanie chwil

Prawie uciekły mi dwa miesiące. Było bardzo intensywnie. W pracy. Delegacje z zagranicy: estończycy, hiszpanie, estończycy. Tłumaczenia ustne, pisemne, do Panamy, z Panamy, angielskie, hiszpańskie. Wiatr w żaglach.
Gdzie indziej stagnacja.
Z niedoboru tańca poszłam na zumbę. Z niedoboru czytania kupiłam kilka książek i teraz szukam chwil, żeby liznąć chociaż kilka stron. Z niedoboru przygód weszłam w nocy na wieżę. Przez kilka dni miałam zakwasy. Inne niedobory pominę... za to słońca było pod dostatkiem😉
Tęsknię za ciszą.
Lednica, Warszawa x2, wieczorne wypady do 'maka'.

wtorek, 10 października 2017

Lisie sprawy

Po deszczowym tygodniu przyszedł słoneczny weekend.
Złotawy dywan z liści strąconych przez orkan nasiąknął deszczem i przykleił się do chodnika.
Poszłam biegać.
Rześkie powietrze. Tak chłodne, że trudno się zgrzać.
Bezwietrzna cisza.
Krzyki żurawii na pobliskich łąkach.
Błotnista, grząska droga.
Omijam kałuże.
Biegnę dalej.
Zapach wilgoci, chłodnego mchu, igliwia.
Klonowe liście przybierają już mój ulubiony jesienny kolor - słoneczny żółty.
Czerwone muchomory ukryte w pożółkłej trawie.
Lubię taką samotność.
Oślepia mnie zachodzące słońce, po chwili chowa się za ołowiane chmury.
W połowie drogi łapie mnie ulewa.
Robi się ciemno i chłodno.

Minął rok, jak odstawiłam szydełko do kubka z długopisami, na półkę z książkami. Jesień - czas czytania. A jak czas czytania, to pora na zakładkę do książek. A jak jesienna zakładka, to lisia. Lubię takie lisie sprawy...

poniedziałek, 18 września 2017

Biegać i czytać

Słoneczny dzień. Przyjemny wiatr.
Poszłam pobiegać mimo braku większych chęci.
Walka z samą sobą.
Dystans podstawowy, czas bez szału.
Ale pobiegłam.
Słońce świeciło w oczy, wiatr przyjemnie chłodził twarz.
Usłyszałam dziś, że w życiu powinno się robić dwie rzeczy: biegać i czytać.
Biegać, bo to walka z samym sobą.
Czytać, bo ktoś już na pewno kiedyś mierzył się z podobnymi problemami do moich, warto czerpać z doświadczenia innych.
Książki leżą na kupce tuż obok łóżka. Na wyciągnięcie ręki.
Tylko przysypiam z B. o 21, a potem budzę się koło północy i nie mogę zasnąć.
Stopniowa weryfikacja marzeń. Zdjęłam różowe okulary i wzięłam do ręki lupę...
Czas małych przyjemności.
Przygotowanie posiłku dla przyjaciółki.
Dawno nikogo nie karmiłam.
Lawendowa herbata.
Przez niedopatrzenie (!) dostałam dziś pierwsze życzenia urodzinowe. I drugie.
Zawsze pierwsza dzwoniła do mnie moja babcia, która zawsze myślała, że to dzień wcześniej... kiedy jej zabrakło, bladym świtem dzwonił dziadek.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Bądź normalna, nie biegaj

Nie lubiłam biegać, dopóki nie zaczęłam. Zziajana i zdyszana pokonywałam pierwsze kilometry. Dziś przebiegłam swoją pierwszą dziesiątkę, a właściwie jedenastkę. Sukces motywuje.
Po trzech miesiącach mam na koncie ponad 200 km. Stopniowo podnoszę poprzeczkę. Zmagam się sama ze sobą. Sprawdzam się. Czy dam radę jeszcze trochę? Okazuje się, że tak. Pushing the limits.
Ze względu na dłuższe dystanse, biegamy zanim zajdzie słońce. Czyli na widoku. Ludzie nas widzą i komentują. Drwiące uśmieszki i drobne uszczypliwości. To standard w Mieście Mniejszym. Obowiązuje tu złota zasada: "Nie wychylaj się". Czyli rób wszystko tak, jak inni, nie pokazuj, że chcesz czegoś innego; to pycha i zarozumialstwo.
O dziwo, ta zasada stosuje się również do biegania. Nie biegaj, będziesz zdrowsza i szczuplejsza od innych, reszta będzie się przez ciebie źle czuła, w kompleksy wpadnie...
A przecież, parafrazując klasyka, biegać każdy może. Ale nie w Mieście Mniejszym. Życie płynie tu tak leniwie, że nawet cudzym bieganiem się niektórzy interesują...
I kiedy już podupadałam na duchu po tych wszystkich dociekaniach, natrafiłam na taką myśl Jacksona H. Browna: "Broń swojego entuzjazmu przed sceptycyzmem innych". I chyba nic innego mi nie pozostaje.