Gdynia 2018.
Morze. Przyjaciele. Starzy i nowi znajomi.
Wspólny czas, rozmowy, opowiadanie dowcipów, śmiech, żarty. Czas wyciszenia i dzielenia się radością.
Jajecznica z 17 jaj. 40 naleśników z dżemem borówkowym lub nutellą... i jakieś 60 placków z kurczakiem, papryką i pietruszką. Kawa popijana herbatą do śniadania i o 2 nad ranem.
Zdobycie Kamiennej Góry 😉 i Orłowskiego Klifu. Szybka kąpiel w zatoce tuż przed zamknięciem kąpieliska i ucieczka przed stadem dzików.
Czas odwiedzin. Leniwe drzemki i sjesty. Wspólne granie i śpiewanie. Uwielbienie.
Czas wspólnoty.
Song of Songs w Toruniu. Arka Noego i Mietek Szcześniak. Świetne koncerty. Uwielbienie i taniec w deszczu (łaski z nieba).
Koncerty plenerowe to moja słabość. Uwielbiam, kiedy mogę poruszać się w rytm muzyki, śpiewać. Dać ponieść się muzyce, rozluźnić ciało. Daje mi to czystą radość. A taniec w deszczu ma w sobie smak wolności z nutą szaleństwa, kiedy moknę swobodnie robiąc to, co bardzo lubię.
Jestem wdzięczna, że znowu mogłam tam pojechać, za osoby, z którymi spędziłam czas. Każda z nich była prezentem. Za koncerty i piosenki, których nie słyszałam od lat.
To był dobry czas.
sobota, 14 lipca 2018
Taniec w deszczu
wtorek, 3 kwietnia 2018
Gdzie ta wiosna?
Kolejny Wielki Post dobiegł końca. Za mną też Triduum Paschalne i Święta Wielkanocne.
Od trzech tygodni mieszkamy już w domu. Białe meble, czerwony fotel. Czekam jeszcze na turkusową kanapę po 'tuningu' tapicerskim. Pierwsi goście, kolejni już się zapowiadają. Dawno nikogo nie nakarmiłam, nie ugościłam. Zadziwiające, za czym można tęsknić.
W pracy było tak intensywnie, że zużyłam się fizycznie i emocjonalnie. Długość listy spraw do codziennego odhaczenia zaczęła doprowadzać mnie do bezradności i odrętwienia. Na szczęście uratował mnie wyjazd na termy i chłód wody o poranku w pustym basenie. Doszłam do wniosku, że pływanie to moja najprzyjemniejsza umiejętność. Chłód wody, spokojny oddech, cichy plusk przy zanurzeniu.
W święta wyciszyłam się. Powoli ustąpił ból pleców, ciągła chrypa przeciążonego gardła. Wreszcie nadchodzi wiosna, ociepla się. W pracy nowe wyzwania, kolejna fala spraw 'na wczoraj', ale to za chwilę. Dziś jeszcze mogę poczytać, zdrzemnąć się, iść na spacer.
czwartek, 9 listopada 2017
Krok po kroku
czwartek, 19 października 2017
Co mnie trzyma
Na drzewach coraz mniej liści.
Prawie wszystkie leżą na chodnikach.
Szeleszczący, pachnący dywan.
Ostatnie ciepłe, niemal letnie dni.
Wieczorem przez otwarte okno słyszę klucze gęsi odlatujących na południe.
W lesie otulająca cisza.
Cichy szelest liści spokojnie spadających z wiekowych lip.
Jeden, muśnięty lekkim podmuchem, spadając, strąca wiele innych, zaprasza do tańca w promieniach jesiennego słońca.
Rdzawe dęby odcinają się płonącą poświatą od zielonego mchu i trawy, ktora po ostatnich deszczach odzyskała swoją soczystość.
Dla mnie jesień, ze względu na swoje kolory, mogłaby trwać cały rok.
Wszystkie odcienie żółci, pomarańczu i czerwieni, świecące na tle zakradającej się szarości.
Codzienna rutyna skłania mnie do szukania minut dla siebie. Poranne picie kopru włoskiego. Popołudniowe (raczej sporadyczne) bieganie. Książki. I sukienki.
Jakiś czas temu natrafiłam na projekt 356dni#wspódnicy. Zaciekawiły mnie założenia przedsięwzięcia. Chodzi o to, żeby wyglądać kobieco. W spódnicach się nie czuję, idę na sukienkową łatwiznę. Jedna rzecz, a ja cała ubrana. Praktycznie i wygodnie. Jakie plusy? Dobry humor od 3 tygodni. Polecam!
piątek, 8 września 2017
Ciepłe światło
Na cel, sens.
Nie ma mnie 'tu'.
Czuję, że zwalniam.
czwartek, 29 czerwca 2017
Dobry dzień
Brak planu - najlepszy spontaniczny dzień.
Aktywność.
Ludzie.
Przyjaciele.
Słońce i woda. Ciepły wiatr.
Śmiech dzieci.
Modlitwa, która przynosi pokój serca.
'Dziękuję Ci za to, że tak lubisz się włóczyć - dzięki temu regularnie się spotykamy.'
niedziela, 28 maja 2017
W lekkim powiewie
niedziela, 18 grudnia 2016
Rorate caeli desuper
wtorek, 4 października 2016
Oddech
Siedzę w parku. Wiatr rozczochrał moje włosy, słońce oślepia, ogrzewa moje policzki. Musiałam złapać oddech.
Dopiero wtorek, a zadań przybywa lawinowo. Telefon dzwoni, trzeba jeszcze to i tamto... A wiatr wieje tam, gdzie chce. Orzeźwia chłodem, koi szumem wśród konarów drzew.





