piątek, 9 stycznia 2015

obfitość

Dalszy ciąg zaklinania codziennej szarości kolorem. 
Gorąca kawa i wilgotne ciasto marchewkowe w doborowym towarzystwie Kamili.
Puszysta wełna i pierwsza lekcja szydełkowania.
Włochate jej owoce.


Apetyt rośnie w miarę jedzenia:) 
Zamówiłam niewłochatą wełnę, cały karton, ciepłe pastele, mięta, cukierkowe róże, czekoladowy brąz, słoneczna żółć, błękity i turkusy. Nie mogłam się zdecydować. Nawet nie ośmieliłam się ich jeszcze napocząć.


Mam wełnę, zapragnęłam żołędzi, miękkich i kolorowych. Żołędzie powinny być mieć czapeczki. Skąd w styczniu wziąć żołędzie? No z lasu:) Współczuję wszystkim dzikom, które szukają zimą przekąsek wśród zmrożonych liści. Początek poszukiwań nie napawał optymizmem. Zmarznięte ręce i zaledwie kilka czapeczek. Zmieniłam lokalizację. Na skraju lasu dopadł mnie mroźny wiatr. Zaczęłam rozgrzebywać dębowe liście. I nic. W ręce zimno, zaczynam tracić czucie w palcach. I nagle jest: jeden, drugi, trzeci... Udało się! Zdobyłam pół torby. Będą żołędzie!


Wieczorem odebrałam ceramikę z warsztatów w muzeum.








Zauroczyły mnie ostatnio muchomorki, które widziałam u piegowatej, Do tego biało-czerwone świąteczne laseczki do zawieszenia na choinkowych gałązkach i kolorowe serduszka.



wtorek, 6 stycznia 2015

koloroterapia

Nastał mroźny,zimowy,  słoneczny dzień w Mieście Mniejszym. Więc na rozgrzewkę - koloroterapia:)





niedziela, 4 stycznia 2015

burza śnieżna i kolorowe kulki

Dziś rano ucieszyłam się widząc słońce za oknem, tym bardziej, że teraz widoki mam teraz z gatunku industrialnych. Przed południem zachmurzyło się jednak, powiało, sypnęło śniegiem, zawiało, zakurzyło, błysnęło i nawet zagrzmiało. Czyli pierwszą w tym roku burzę śnieżną mamy już za sobą. Pierwszą i ostatnią, bo to nie szerokość geograficzna na takie zjawiska przyrody.



A jak sie ma taki widok z okna i to jeszcze przed południem, to trzeba ratować się kolorem. Od kilku wieczorów filcuję na sucho specjalną igłą. Czasem wbiję sobie taką igłę z zadziorkiem w palec, z pośpiechu, i zaraz mi się przypomina, że nie ma co się spieszyć. B. już sobie ostrzy na nie zęby i po cichu zaklepuje jako nową zabawkę, i nie pomaga tłumaczenie, że to na sprzedaż... Niektóre kształtne, część jeszcze miekka i włochata, czekają na uformownie. Będą z nich zimowe korale.


sobota, 3 stycznia 2015

sylwestrowa żyrafa

W związku z wątpliwą jakością mojego życia towarzyskiego na progu karnawału, przedstawiam Państwu żyrafę. Zakończona w sylwestrowy wieczór - jak znalazł na senny Nowy Rok.
Na razie pozostaje bezimienna - B. uparcie nie chce jej nazwać. I wcale nie przeszkodziło jej to w zdobyciu szturmem synowskiej sypialni.
Najważniejsze, ze dobrze się w niej odnajduje.



czwartek, 1 stycznia 2015

sobota, 27 grudnia 2014

Yes, I can!

Po zakończeniu ostatniego misia zastanawiałam się, co teraz. "Jak żyć?" Co wydziergać? Miałam w zapasie przepis szydełkowy na lody (!), ale co potem.




 I wtedy nadeszła Wigilia i niespodziewany prezent. Ten rok nie szczędził mi emocji i obawiałam się, że nie doświadczę już wielkiej, dziecięcej radości. Że nie będę potrafiła jej poczuć. Że jej nie zaznam. Okazało się, że mogę! Prezent przyjechał aż z brytyjskiej ziemi i wprawił mnie w takie zaskoczenie, że aż w oczach stanęły mi łzy wzruszenia. No bo cóż może wzruszyć do łez takiego robótkowego frika jak ja?



Mnóstwo inspiracji na kolejne dni i Nowy Rok!







Szkoda, że nie moge zrobić wszystkich na raz... ;)

wtorek, 23 grudnia 2014

Merry Christmas!

Każdy marzy o białych świętach. A za oknem plus 10 stopni Celsjusza, deszcz i wiatr, porywający czapki z głów. No nie czuje się świąt w Mieście Mniejszym. Co prawda, ogródki są już przystrojone światełkami, Czasem zdarzy się neonowy renifer. Główny plac przed kościołem ozdabia świecący anioł z harfą. Ładny.



Ale one już od jutra. Mikołaj prawdopodobnie przyjedzie autobusem albo innym pojazdem kołowym (nie mamy kolei, a sanie odpadają z powodu braku śniegu). Przez kominek też nie wejdzie, bo się pobrudzi. Tak zawyrokował B.
A Dzieciątko? Którędy wejdzie do Twojego serca?
Chciałabym, aby nadeszła pora na wyciszenie i skupienie. Skupienie na B. Bo mimo wolnych dni, nie miałam dla niego za dużo czasu. Ostatnie zamówienia, wypieki, odkładane na ostatnią chwilę porządki. I wspomnienia zeszłorocznych świąt, kiedy wierzyłam, że się uda. Teraz tak odległe. Czy to naprawdę się zdarzyło?Więc jutro pewnie też będę szydełkować, żeby nie myśleć za dużo. Bo to tak jak z haftem krzyżykowym albo frywolitką  - trzeba liczyć, a wtedy głowa skupia się na cyferkach. I nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła owocami rąk mych.


Tym razem wytwór drutowy plus aplikacja z filcu. Tematyka deserowa. Towar eksportowy do Hiszpanii.


Bałwani i reniferi. W związku z tym, że dobrze dogadują się z astrologicznymi Strzelcami, nadszedł czas na prezenty urodzinowe. O ile bałwanki robi się dość sprawnie, o tyle renifery są cudne, ale to dziergania masakryczne, o ile ktoś lubi dłubanie i dużo szycia. Obiecałam sobie, że dobrowolnie za rok ich nie zrobię. No chyba że pod przymusem.



Potem nadszedł czas na pełnoziarniste pierniczki i cinnamon bun. Idealnie wpisuje się w moją żywieniową filozofię. Mieszanina słodyczy i soli o zapachu cynamonu. Wilgotne. Mniam.
A na koniec...


Odkładana na ostatnią chwilę. Urocza i elegancka. Z zalotną różową łatką po prawej stronie miejsca, w którym plecy zmieniaja swą szlachetną nazwę;) Świąteczna, czerwonoserca, z subtelną kokardką. Wiem tylko, że ma ją dostać pewna młoda dama. To chyba prezent godny młodej damy. Wyrabiam się, z misia na misia, misie wychodzą mi coraz ładniejsze. Sama chciałabym taką misicę dostać. Mogę sobie zrobić, ale to nie to samo... W sumie, chciałabym kiedyś dostać taki prezent: maksymalnie spersonalizowany, ręcznie wykonany, specjalnie dla mnie i z myślą o mnie. Takie mam marzenie.

Podobno człowiek życzy innym tego, czego mu najbardziej brakuje.
Dlatego życzę Wam, tym blisko i tym trochę dalej, w ciepłych i zimnych krajach, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród bliskich, kochanych i kochających, które przeżyjecie z innymi i dla innych przy choince pachnącej lasem, przy suto zastawionym stole, pachnącym pierogami, grzybkami, rybkami, makowcami i piernikami, przy dźwiękach kolęd. Życzę Wam magicznego czasu, dziecięcej radości, odpoczynku, okazji do zatrzymania się i zadumy.

M.