Jesteś już na miejscu? Jak tam jest? Byłaś już taka zmęczona... Nawet niebo za Tobą płakało, cały dzień płakało. I kiedy ostatni raz złapałam Cię za rękę, była chłodna, jakbyś trochę zmarzła w czasie drzemki. Te maki są dla Ciebie. Pamiętam jak razem szukałyśmy konwalii, żebym mogła zabrać ze sobą bukiecik do akademika...
Do zobaczenia. Za jakiś czas.
sobota, 25 czerwca 2016
Jak tam jest?
środa, 15 czerwca 2016
5.
Jak ten czas leci... Jeszcze niedawno byłeś taki maleńki, dziś z trudem Cię dźwigam. Jesteś coraz wyższy i coraz silniejszy. Mimo to jesteś delikatny i wrażliwy. Zatrzymujesz się nad powojem ukrytym w trawie i gonisz wiewiórki w parku, żeby się z nimi przywitać. Skaczesz po kałużach, dopóki kalosze nie nabiorą wody. Pędzisz na hulajnodze. W skupieniu budujesz z klocków. Kiedy się cieszysz, podskakujesz i machasz rękami, niczym motyl skrzydłami.
Codziennie się Ciebie uczę, czasem mam wrażenie, że nie nadążam za Tobą... Kiedy mówię Ci, że Cię kocham, mówisz: "Wiem, jus mi to mówiłaś." Cieszę się, że Cię mam. Kim byłabym bez Ciebie?
wtorek, 14 czerwca 2016
Kto śpiewa
Pół roku temu dostałam w mailu link do pewnego utworu. Nie znałam zespołu, nie wiedziałam nic na ich temat. Po pierwszym przesłuchaniu i zasłuchaniu, otworzyłam go jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz... A potem jeszcze kilka razy. Trwało to ponad godzinę. Nie mogłam przestać go słuchać. Muzycznie - godny pierwszych miejsc na listach przebojów, jednak nie kojarzyłam wykonawców. Ale jak to? W tekście zaś taka moc, że nie mogłam sie oderwać.
I want to know you more.
(...) Like a mighty storm,
Stir within my soul,
Lord, have your way in me. "
Faktem jest, że tak mi ten utwór zapadł w pamięć, że mruczałam go całe dnie; w domu, w pracy, w drodze. Najpierw nuciłam go bezwiednie, bo podobała mi się melodia. Ale stopniowo zaczynałam modlić się tą pieśnią. Panie, chcę Cię lepiej poznać, dotknij mojej duszy, jak potężna burza, prowadź mnie, oddaję się Tobie.
Na początku nie dostrzegłam żadnych zmian. Po pół roku mogę zaświadczyć, że moja modlitwa została wysłuchana.
Kiedy byłam mała, śpiewałam w scholi parafialnej. Na drzwiach wejściowych na chór wisiała tabliczka z napisem: "Kto śpiewa podwójnie się modli." Motto na życie.
Dzisiaj jest mi szczególnie ciężko. Łzy same napływają do oczu. W tych ostatnich chwilach dociera do mnie, jak bardzo będzie mi jej brakować. Dlatego śpiewam sobie cicho...
środa, 8 czerwca 2016
A new state of mind
Podążając tropem radości, dotarłam na Spotkanie Młodych na Lednicy. Był czas, kiedy nie mogłam skupić się na modlitwie i podczas mszy świętej. Walczyłam z gonitwą myśli. Na Lednicy mogłam przeżywać minutę po minucie w skupieniu. Tańczyłam i śpiewałam. Nie spodziewałam się, że po tylu latach będę mogła tak pięknie przeżyć spotkanie na Lednicy. Poznałam tam wspaniałych młodych ludzi, którzy nauczyli mnie tańczyć...
Jest mi bardzo trudno opisać słowami to, co jest moim udziałem.
Pisałam już, że biegam. W ogóle to nie lubię biegać. Męczę się, mam zadyszkę. Ale biegam. Wytrwale trenuję moją silną wolę. Biegam z Kamilą. Jej motto można streścić jako: nie wychodzę z domu, jeśli nie przebiegnę 5km. I tak biegamy. Mój rekord to 7,5km. W maju przebiegłam w sumie 72km... Idzie nam coraz lepiej. Pewnego wieczoru, wracając z pracy, zobaczyłam grupkę dziewczyn na kijkach. Wtedy na kije chodziłam sama, czułam się trochę samotna. Przypomniał mi się fragment filmu "Forrest Gump", w którym Forrest pewnego dnia zaczął biegać, bez żadnego konkretnego powodu, a z każdym dniem dołączali do niego kolejni biegacze. Pomyślałam wtedy, że też tak chcę. Obecnie jest nas już trzy, plus dwie osoby dochodzące. Chyba muszę uważać, o czym marzę;-)
środa, 25 maja 2016
Paczka przyszła!
Z serii - znowu pokazałam coś B. i dużo mnie to kosztowało!
Paczka przyszła, chyba 2 tygodnie temu. Z USA. Podejrzałam to na blogu Ahooka'migurumi.
Wakacje mam z głowy! ;-)
niedziela, 22 maja 2016
Strączek
- Mama, zrób mi, zrób mi! Obiecałam, że zrobię, ale w bliżej nieokreślonym terminie - praca, matury, teczka, potem ewentualnie groszki.
Minął miesiąc. W piątkowy wieczór, kiedy przed 21 weszłam do domu po kilkugodzinnym szkoleniu, mój syn pyta z wyrzutem:
- A kiedy zrobis mi te groski, te zapinane?
Chwilę się zastanawiłam. W perspektywie miałam weekend poza domem, po 12 godzin pracy siedzącej. Nadmieniam, że od blisko miesiąca nie trzymałam szydełka w dłoniach.
- Dzisiaj ci je zrobię - odpowiedziałam. - I schowam pod poduszką, żebyś rano mógł je tam znaleźć.
- Hurra! - wykrzyknął B. - Rano będę ich szukał.
Groszki są z nami już ponad tydzień, ale dopiero dziś zrobiłam im zdjęcia. Wzór - darmowy od amigurumifood.
sobota, 21 maja 2016
Maj
Ojoj! Zaniedbałam się blogowo!
Po pierwsze, dlatego że bieganie i ruch wciągnęły mnie do tego stopnia, że wieczorem nie mam czasu ani siły na pisanie. Po drugie, sezon maturalny w pełni, więc spędzam w pracy trochę więcej czasu, niż na co dzień. Po trzecie, teczka na ukończeniu...
Ani nie ma czasu na szydełkowanie, ani na pisanie. Za szydełkiem tęsknię najbardziej. Tęsknię za dniem, kiedy będę mogła bez wyrzutów sumienia oddać się tej przyjemności przez calutki dzionek... Póki co, kangurzyca od lalylala czeka na kończyny i korpus, jednorożec nawet nie przejrzał jeszcze na oczy. Jedynie strączek z groszkami zakończony i od tygodnia czeka na zdjęciową sesję. A co tu mówić o zielonym króliku z krzyżykowym noskiem...
Niektóre sprawy przybierają ostatnio smutny obrót. Ufam, że z czasem wyniknie z tego dobro, tylko tak trudno przyjąć niektóre sytuacje.
Tymczasem kadry z szybkiego spaceru po rodzinnej okolicy mojej mamy.