niedziela, 28 maja 2017
W lekkim powiewie
niedziela, 9 kwietnia 2017
Zmruż oczy
Wszystko jest na chwilę.
Wszystko przemija.
Wszystko ma swój czas.
Jestem tu. Pójdę zaraz.
Nie zatrzymasz mnie, ani ja Ciebie.
Jeszcze jesteśmy tu razem.
Nie bez powodu, w tym momencie życia, nie wcześniej, nie później.
Teraz.
Zmruż oczy, a zobaczysz jak usiedliśmy tu kiedyś razem. I mimo że każde z nas poszło dalej, nadal tu siedzimy.
Tylko zmruż oczy.
A zobaczysz.
sobota, 1 kwietnia 2017
Wiosenne lato
W głowie pustka i brak motywacji. Ale jestem tu i chłonę to, co wokół mnie. Cieple dni szybko miną.
Mały chłopiec, który podbiega do swojego taty, służącego do mszy świętej, żeby przez chwilę potrzymać go za rękę. Zapach pierwszego wiosennego deszczu.
poniedziałek, 27 marca 2017
The Shack
poniedziałek, 6 marca 2017
Footprints: el camino de tu vida
czwartek, 9 lutego 2017
La Isla
Życie zamknięte w walizce. 2 dni w podróży i wreszcie jesteśmy. Puerto del Carmen. Rzeczywiście księżycowo tu. Okna sypialni wychodzą na góry. Szare, piaszczyste, brunatne. Jest ciepło! Chłodny wiatr delikatnie chłodzi. Przemarznięte stopy ogrzewam na przyjemnie ciepłym piasku. Nad nami błękitne niebo. Ocean ma taki sam kolor. W zatoce błękit przechodzi w turkus. Zapomniałam, że słońce może aż tak parzyć skórę. Objechaliśmy prawie całą wyspę samochodem, prawie, bo po zachodniej stronie wyspy nie ma wielu dróg. Na północy można zobaczyć Jardin del Cactus, Cueva de los Verdes, Jameos del Agua, Mirador del Rio - ogród pełen kaktusów z całego świata, podziemne jaskinie, taras widokowy, wychodzący ze zbocza góry, nad urwiskiem, z widokiem na wyspę La Graciosa. Centrum wyspy zajmują Montańas del Fuego, najbardziej niesamowity krajobraz jaki widziałam. Szczyty z zastygłej lawy, pokryte pyłami wulkanicznymi, kratery i kilometry kwadratowe grafitowej lawy, która zastygła i popękała od wahań temperatury, tworząc skalne gruzowisko. Księżycowa pustynia. Rosną tam drobne porosty. Jedyne żywe organizmy to niewielkie owady, żadne inne zwierzęta nie są w stanie przeżyć takich różnic temperatur. Jadąc na południe mijamy El Golfo i las Salinas. Docieramy do Playa Blanca i białych plaż. Wreszcie czas na kąpiel w oceanie. Jeszcze tylko przylądek Papagayo z plażami ukrytymi z małych zatokach i skaliste klify.
W miasteczkach jest zielono, dużo palm i kaktusów, krzaków obsypanych kolorowymi kwiatami. Jednak nikt nie sili się na utrzymanie trawników, wszędzie widać czarny wulkaniczny piasek. Gdyby nie rozbudowany system nawiadniania, nie rosłoby tu nic, oprócz drobnych porostów i niskich krzaczków.
Zapomniałam też, że tak bardzo można oderwać się od codzienności, zostawiając wszystko za sobą. Wszystko. To co zaprzątało moje myśli w ostatnim czasie, przyjaciół, znajomych. Po kilku dniach rysy ich twarzy zaczęły się zacierać w mojej pamięci.
piątek, 6 stycznia 2017
Lekcja uważności
Nie dziękuje za życie ten, komu się nie chce żyć.
Dziękuję!
Nagle zmienił się smak każdego oddechu. Bo ja chcę żyć! Do tego momentu nie wyobrażałam sobie nie żyć. Wyobraź sobie, że rano, jak co dzień, wychodzić do pracy i...
już nie wracasz.
Gwałtowna zmiana perspektywy. Mroźne powietrze ochładzające moje ciało, usta spierzchnięte od zimnego wiatru, ostre promienie zimowego słońca rażące w oczy. Smak gorącej herbaty pachnącej jaśminem. Dotyk puchatych rękawiczek. Młode łabędzie nurkujące w stawie. Lekcja uważności.
Dzień wcześniej byłam na koncercie TGD. Kolędy świata w wykonaniu chóru i solistów. Miałyśmy miejsca w najlepszym sektorze - jedynym, który tańczył i uwielbiał tańcem. Tak mi było tego potrzeba, zwłaszcza teraz, kiedy nie mogę tańczyć. Wyśpiewałam się radośnie. Po koncercie poszłyśmy zrobić sobie zdjęcie, np. z dyrygentem chóru. Widzieliśmy się w październiku. Pan Piotr przywitał mnie jak znajomą ;) Małe cudowności - Ania, która stawia pierwsze kroki na Bożej ścieżce i A. walcząca o miłość. Wytrwale, wbrew logice, bezbronnie.
Wspólne kolędowanie. Świadectwo wiary i uwielbienie dobrego Boga. Bo On jest dobry. On wie najlepiej, co dobre dla mnie, dla Ciebie. Czego nam potrzeba. On jest ze mną zawsze, tylko ja nie zawsze o tym pamiętam, zwłaszcza w codziennej gonitwie.
Dziękuję, że jesteś ze mną, chronisz mnie, podtrzymujesz.
Dziękuję za każdy oddech.
Dziękuję za nowe lekcje.
Dziękuję za chwile radości. Proszę o więcej.
Dziękuję za uśmiechy przyjaciół.
Dziękuję Ci za to, co trudne, bo w tym mogę się rozwijać i zmieniać na lepsze.
Naucz mnie z pokorą przyjmować to, co dla mnie przygotowujesz.
Amen.



