piątek, 25 listopada 2016
Smaczki
poniedziałek, 21 listopada 2016
Pobyć
czwartek, 10 listopada 2016
Sen zimowy
Czas pierwszych chorób. B. jakoś się trzyma, a ja co chwilę tracę głos. Trzeba się "sformatować".
W poszukiwaniu ciszy, pojechałam do lasu. Z czasem nauczyłam się przebywania sam na sam ze swoimi myślami. Bez poczucia marnowania czasu i żalu, że mnie coś omija. Cieszę się na te rzadkie chwile.
A nie jest to zwykły las. To puszcza wokół klasztoru. Mimo że odkryłam to miejsce dopiero w tym roku, czuję się tam, jakbym znała je od dawna. Wybrałam się nad małe jeziorko. Dawno nie słyszałam takiej ciszy. Aksamitnej, otulającej, bezwietrznej, kojącej. W oddali słyszałam tylko stukot dzięcioła, ukrytego gdzieś w koronie drzewa, rosnącego na brzegu, i trzepot skrzydeł kaczki krzyżówki, przelatującej nad moją głową. Błoga cisza, w której starasz się ciszej wdychać zapach świerków i wilgotnych liści tak, żeby jej nie zakłócić. Ciszej stawiać stopy na grubym dywanie z suchych liści. Odgarnąwszy liście, na ścieżce narysowałam strzałkę, jak w podchodach, kiedy byłam mała.
Jakoś tak się składa, że trafiam tam co miesiąc... Ładowanie baterii? Przysypiam wieczorami. Moje ciało przestawia się na tryb zimowy. Ogarnia mnie zimowy sen.
Po przymrozkach przyszedł czas na jesienny śnieg. I wszystko stało się jasne.
czwartek, 20 października 2016
Mówię mu, że nie mam czasu
piątek, 14 października 2016
Pani Profesor
wtorek, 4 października 2016
Oddech
Siedzę w parku. Wiatr rozczochrał moje włosy, słońce oślepia, ogrzewa moje policzki. Musiałam złapać oddech.
Dopiero wtorek, a zadań przybywa lawinowo. Telefon dzwoni, trzeba jeszcze to i tamto... A wiatr wieje tam, gdzie chce. Orzeźwia chłodem, koi szumem wśród konarów drzew.
poniedziałek, 3 października 2016
Dokąd
Mało mnie w domu. Kładę się spać i za chwilę wstaję. Biegnę. W pracy, w domu, na stadionie. Próbuję jakoś ogarnąć natłok spraw...
Spotkania, wyjazdy. Precyzyjnie wykrawam czas dla siebie - czas na chwilę ciszy, skupienia, postój, oddech, zastanowienie się nad sobą. Na szczęście jest też czas na radość. Drobne puzzle, które powoli tworzą obrazy, układają się w całość, nabierają sensu z perspektywy czasu. Trafiam do niespodziewanych miejsc, słucham, poznaję, uczę się. Próbuję zrozumieć. Nowe wyzwania, zadania, obowiązki, pomysły.
Dziś szkolenie z wolontariatu. Po drodze w strugach deszczu nadrobiłam zaległości w odsłuchiwaniu prezentów urodzinowych i ostatnich zakupów płytowych - koncert niedługo, wypada się osłuchać. Na szkoleniu mnóstwo inspiracji - moje serce zaczęło pląsać salsę! Poderwało mnie. Potem wzruszający film pt. "Drodzy dwudziestoletni". Seniorzy wspominają siebie w wieku 20-stu lat i kierują słowa do siebie z dawnych lat. Cenne wskazówki na życie każdego z nas. Jeszcze spacer w skafandrze starości, który jest bardzo ciężki i nie da się w nim nie szurać nogami. I symulator choroby Parkinsona. Mając go na sobie, złożenie podpisu czy przesypanie ziaren kawy z kubka do kubka staje się wyzwaniem...
Zużyłam się emocjonalnie.







