sobota, 25 października 2014

Taka terapia

Szydełko trzymam mało elegancko. Jak widelec. Ale szydełko jest jedno, a druty są dwa, i to według mnie jego wyższość nad drutami. Tak, wiem. Właśnie się naraziłam miłośnikom drutów. Ale żeby nie było, czasem też po nie sięgam. Jednak to szydełko jest narzędziem, którego używanie odciska się na mojej dłoni. Podobno antropolodzy sądowi na podstawie zwyrodnień kości denata potrafią ocenić, w jaki sposób denat tych zwyrodnień się dorobił. Więc ja będę miała ślady po szydełku. Szydełkuję dużo, wręcz namiętnie. Kiedyś to były czapki, szaliki, potem serwetki, bieżniki, ozdoby choinkowe, aniołki, gwiazdki, torba zrobiona w czasie wakacji u dziadków ze starej poduszki w podejrzanym kolorze, kominy, a w ostatnim czasie, odkąd na świecie pojawił się Mój Syn, wyspecjalizowałam się w tworzeniu maskotek. Ręcznie wykonane, pamiątkowe, zabawki "z duszą". Zabawki, o których mnie samej się nie śniło. Zabawki, które sama chciałabym mieć, dostać od kogoś ważnego. Więc robię je, potem rozdaję. Ale dopóki je tworzę, są moje. Chociaż przez te kilka wieczorów.






Mogę mieć bałagan w domu, na biurku stertę zaległości służbowych, ale zawsze muszę znaleźć czas na robótki. Chyba uzależniona jestem. Albo to tylko mój sposób na przetrwanie tego, co mnie otacza. W czym trwam, ale już niedługo. Wielokrotnie czułam, jak życie wymyka mi się z rąk, że nie mam wpływu na bieg wydarzeń. A tak bardzo chciałam go mieć. Opierałam się, zamiast popłynąć z prądem. Teraz płynę.
Artur Schopenhauer, niemiecki filozof, twierdził, że jednym z niewielu lekarstw na ból istnienia jest tworzenie i kontemplacja sztuki. Sztuka to zbyt szumne określenie tego, co tworzę nocami. Najważniejsze, że pomaga.
Wyszło mrocznie.
Ale każdy nowy zwierz to wyzwanie i dziecięca frajda.








5 komentarzy:

Marzenia do spełnienia... pisze...

Każdy ma swoje "szydełko". Jednak nie każdy potrafi z niego umiejętnie korzystać ... Jeden korzysta z niego nieudolnie, inny zbyt często pozwala mu się pokryć kurzem, a jeszcze inny nie chce go dostrzec w zawirowaniach codzienności ...
Cieszę się, że odnalazłaś swoje szydełko, że odnalazłaś swoją pasję, swój sposób na kręte życia drogi ... , że terapia pomaga :)))
No i cieszę się, że TU jesteś :))))

Twoja pierwsza czytelniczka ♥

martyshka p pisze...

Nie byłoby mnie Tu, gdyby nie Ty:)

Anonimowy pisze...

ja nie mam nerwow do szydelek czy drutow...i ubolewam nad tym bardzo :(
oba misie bym z checia przygarnela :)
pozdrawiam

k pisze...

Piesio jest boski :)

martyshka p pisze...

dzięki, wykonany wg projektu StuffTheBody.