środa, 29 kwietnia 2015

co buduje

Szybciej, wiecej, bardziej. Motto współczesnego człowieka. A ja nie chcę.
W ostatnie wakacje zauważyłam, że spacery bardzo mnie wyciszają. No tak, Amerykę odkryłam... Dla mnie to było jak objawienie, tym bardziej, że traktowałam się podle i nie słuchałam siebie. Od tamtej pory staram się być dla siebie "dobra" i próbować wszystkiego, co mnie buduje, od środka.
Dlatego wczoraj pierwszy raz wybrałam się na kijki sama, po południu, na rajd po szeroko pojętej okolicy. Nawet deszcz mnie nie przegonił, ni chłód.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Sport to zdrowie

Odkąd pierwszy raz zobaczyłam pionierów tego sportu w swojej okolicy, wiedziałam , że to coś dla mnie. Ale minęło 7 lat zanim pojawiły się sprzyjające okoliczności. Nordic walking. Dzięki starej-nowej sąsiadce zmobilizowałam się do zakupy niezbędnego sprzętu i staram się mobilizować się wieczorową porą na prawie nocny spacer - wychodzimy średnio ok 21. Choć to zupełnie nie moja pora na jakąkolwiek aktywność poza snem, twardo trzaskam kilometry na lokalnym stadionie. Stąd mniej czasu na robótki. No ale minionki wreszcie skończyłam. Tadam!

sobota, 25 kwietnia 2015

wiosna

Wiosna w tym roku zdradliwa, wodzi na pokuszenie. Jeden dzień lata i tydzień zimowych chłodów. "Kwiecień-plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata" - jak mawia przysłowie. Na szczęście, znowu nadeszło lato. Przyroda budzi się do życia, kwitną forsycje, magnolie, wschodzą już peonie, pierwsze tulipany wystawiają do słońca swoje czerwone główki. Balsam na skołatane nerwy ostatnich dni.
Czy będziesz miał mi za złe, że nie chciałam zwariować? Że wybrałam nas? Czy wybaczysz?
Żyjmy dalej, dzień za dniem. Będzie jeszcze wiele słonecznych dni. Ważne jest jutro, wczoraj już minęło...




zawilcowa łąka w lesie


niedziela, 19 kwietnia 2015

igła w oku

Wbijam igłę w tęczówkę oka. Przeciągam nić tuż przy źrenicy. Najpierw brąz, potem kawa z mlekiem. Nie mogłam się przemóc. A teraz sprawia mi to przyjemność. 


Oczy minionków. Cała operacja odbywa się przy śpiewie Florence...


środa, 15 kwietnia 2015

Przysmaki

Niedawno, w ramach gościny,  postanowiłam przybliżyć kuchnię roślinną przyjaciółce ze szkolnej ławy. Gospodyni, wspiąwszy się na wyżyny kulinarnego kunsztu, przygotowała co następuje: sernik jaglany bez sera, pastę z zielonego groszku z prażonym słonecznikiem i lody bananowo-jagodowo-truskawkowe. Mmmniam!

czwartek, 9 kwietnia 2015

na szybko

Dziś na szybko. B. zażyczył sobie mnóstwo różnych stworów, które ostatnio sukcesywnie wytwarzam. Oto robaczek wg holenderskiego wzoru klik. Połączenie szydełkowania i nauki języków obcych:)


Ośmiorniczki wg EssHaych
 Znowu byłam w muzeum. Ciąg dalszy szkliwienia. To powyżej, a poniżej rycinki wydrapane w angobie. Po wypaleniu ponowne szkliwienie transparentne.




niedziela, 5 kwietnia 2015

Wielkanoc

Do króliczka ecru dołączył beżowy. W kupie raźniej.


Nie wiedziałam, że w naszej nudnej okolicy są takie miejsca jak wieża widokowa po środku lasu, zbudowana na najwyższym wzniesieniu wschodniej części naszego regionu. Wielkanocny spacer zakończony wspinaczką po drewniano-metalowej konstrukcji. Choć na górze mocno wiało, widoki interesujące - dwie elektrownie oddalone od siebie o jakieś 50 km, byłe miasto wojewódzkie, wieża kościelna w Mieście Mniejszym oraz pobliskie sanktuarium maryjne.
B. stwierdził, że niefajna ta wycieczka - nudny spacer po lesie, dość długi, jak na czterolatka. Jedyną atrakcję stanosił wyścig do wieży. Reszta nudna...




sobota, 4 kwietnia 2015

Reniu z masła

Co to Wielkanoc? Gdzie jest teraz Jezus? Po co wierzysz? W co wierzysz? Po co Ci to?
Trudno jest być teraz wierzącym katolikiem. Obronić się, gdy wszyscy wokół mają argumenty przeciw Tobie, kiedy Ty zostawiasz w spokoju ateistów, agnostyków. Niech każdy wierzy, w co chce, i nie wstrąca się do innych. Staram się nie krytykować innych, zwłaszcza, gdy nie wiem, za dużo na ich temat, nie rozumiem, braknie mi życia, żeby zrozumieć. Po co wyśmiewać? Nie potrzebujesz modlitwy - nie módl się, ale nie wyśmiewaj tych, którzy tak zaczynają lub kończą dzień lub posiłek. Nie szydź z tego, czego nie rozumiesz. Każdy ma swoje sumienie, zasady. Niech się wobec nich stosuje. Nie nam oceniać.

To takie przestarzałe, żeby tęsknić za ciszą świątyni, zapachem kadzidła, skupieniem modlitwy. Po co? do kogo? Utożsamiasz się z pedofilami, złodziejami? Nie krytykujesz ich, więc ich pochwalasz. Jesteś jedą z nich. Co Ci to daje? Jak możesz wierzyć, że ktoś wymyślił i zaplanował, że czeka Cię to, co się stało? Że miałaś cierpieć? Że masz ponieść karę? Śmieszna jesteś... Wyksztalcona osoba, no proszę Cię...
Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdyby nie to, nigdy nie miałabym odwagi, żeby zacząć pomagać ludziom, bo wiem jak czuje się człowiek, który został sam. Każdy ma swoje problemy. To prawda. Znam smak bezsilności i wiem, ze nawet najmniejszy znak z zewnątrz pomaga. Wielu ludzi na to czeka. Czasem można się pomylić, dać się wykorzystać. Moje ryzyko. Ale jak nie próbuję, to nie pomogę. Niektórzy twierdzą, że nie ma bezinteresownej pomocy. Pewnie tak. Co w tym złego, że poczuję się lepiej, czując się potrzebna? Pokazujac komuś, że nie jest sam? Wiem, jak to jest, być sama. Egoistka? Oportunistka? Przepraszam, już tak mam.

I kiedy już misternie uplotę swoją nową rzeczywistość, znajdą się ludzie, którzy dadzą mi do zrozumienia, że tak naprawdę do niczego w życiu nie doszłam, mam beznadziejną pracę, z której meczysz się samym oddychaniem i wakacje mam za długie, zostałam sama z dzieckiem. Nie narzekaj, masz co chciałaś...

Więc tkam tę swoją kolorową rzeczywistość, sklejam ją z kadrów. Infantylnych, tradycyjnych, śmiesznych, moich.






Reniu
Reniuz  masła - nienachalnej urody szydełkowy baranek, mało podobny do baranka, B. skojarzył się z reniferkiem, a że ostatnio padało u nas trochę śniegu, a Babcia kupiła do święconki baranka z masła, skrótem myślowym, przez analogię, baranek został nazwany reniem z ... masła.
Masz szczęście, że chociaż przez 3-4 godziny dziennie możesz poprzebywać ze swoim dzieckiem, masz tyle wolnego czasu, ja jestem w pracy do 21, robię nadgodziny codziennie, nikt mi za to nie płaci, i jeszcze Ci mało...

środa, 1 kwietnia 2015

wiele

Był dom, było podwórko, były iglaki, były krzaczki owocowe, była piękna lawenda, były bukszpany, czarna i żółta sosna, których nie zobaczę, jako duże drzewa, żółto-brązowe rudbekie i była samotność. Ja i to wszystko wokół mnie. Sama. A w środku coś krzyczało do ludzi. Oczekiwałam pomocy, ale nie prosiłam o nią. Potrzebowałam ludzi.
Nie mam domu (I felt like I belonged there), podwórka, iglaków, krzaczków, lawendy, bukszpanów, sosenek, rudbekii i samotności. Teraz wokół mnie są ludzie. Rezygnując z tak wielu rzeczy, zyskałam jeszcze więcej.