sobota, 27 grudnia 2014

Yes, I can!

Po zakończeniu ostatniego misia zastanawiałam się, co teraz. "Jak żyć?" Co wydziergać? Miałam w zapasie przepis szydełkowy na lody (!), ale co potem.




 I wtedy nadeszła Wigilia i niespodziewany prezent. Ten rok nie szczędził mi emocji i obawiałam się, że nie doświadczę już wielkiej, dziecięcej radości. Że nie będę potrafiła jej poczuć. Że jej nie zaznam. Okazało się, że mogę! Prezent przyjechał aż z brytyjskiej ziemi i wprawił mnie w takie zaskoczenie, że aż w oczach stanęły mi łzy wzruszenia. No bo cóż może wzruszyć do łez takiego robótkowego frika jak ja?



Mnóstwo inspiracji na kolejne dni i Nowy Rok!







Szkoda, że nie moge zrobić wszystkich na raz... ;)

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

chcę tą żyrafę i słonika ;)

martyshka p pisze...

ok:) a słonia jednego czy w duecie: mama + dziecię, bo jest taka opcja:) i jaka kolorystyka?

Anonimowy pisze...

Ty tak powaznie? w duecie z mamą jeśli to nie problem :)
a kolorystyka hmmm...zdaję się na Ciebie ;)

martyshka p pisze...

Sure, why not;) ty wiesz, że ja kocham szydełkować, ale daj mi proszę trochę czasu, bo w pracy teraz gorący czas, czy poczekasz do końca lutego? będą na bank!

Anonimowy pisze...

na takie cuda poczekam nawet do marca :)