niedziela, 4 stycznia 2015

burza śnieżna i kolorowe kulki

Dziś rano ucieszyłam się widząc słońce za oknem, tym bardziej, że teraz widoki mam teraz z gatunku industrialnych. Przed południem zachmurzyło się jednak, powiało, sypnęło śniegiem, zawiało, zakurzyło, błysnęło i nawet zagrzmiało. Czyli pierwszą w tym roku burzę śnieżną mamy już za sobą. Pierwszą i ostatnią, bo to nie szerokość geograficzna na takie zjawiska przyrody.



A jak sie ma taki widok z okna i to jeszcze przed południem, to trzeba ratować się kolorem. Od kilku wieczorów filcuję na sucho specjalną igłą. Czasem wbiję sobie taką igłę z zadziorkiem w palec, z pośpiechu, i zaraz mi się przypomina, że nie ma co się spieszyć. B. już sobie ostrzy na nie zęby i po cichu zaklepuje jako nową zabawkę, i nie pomaga tłumaczenie, że to na sprzedaż... Niektóre kształtne, część jeszcze miekka i włochata, czekają na uformownie. Będą z nich zimowe korale.


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

mój Duzy chodzi w szkole na zajęcia z filcowania...tworzą tam prawdziwe cuda :)

martyshka p pisze...

<3 kibicuję!